15 października 2012

Moje farbowanie :)

Z racji ciążacego nad naszym krajem kryzysu ekonomicznego, a więc i mniejszej ilości pieniążków posaidanych przez nas tworzę oto tego bloga. W moim zamierzeniu ma być on o kosmetykach (głównie do włosów) za jak najmniejszą cenę. Oczywiście każda z nas wie, że na niektórych rzeczach nie da się oszczędzać, ale czasem te tańsze, proste kosmetyki okazują się najlepsze. A więc blog ten jest dedykowany wszystkim tym którzy małym nakładem kosztów chcą pięknie wyglądać :)





Z racji, że w moim zamierzeniu najwięcej informacji ma być o włosach to zaczne od nich. Moje włosy ogólnie rzecz biorąc niesforne. I niestety nie mówię tu o niesfornych loczkach do ramion typu 'baranek'... One się kręcą co prawda, ale bardziej to wygąda na pukle. Które się kręcą od połowy długości... To jest jakaś masakra po prostu... A wcale nie są długie - sięgają za ramiona. Ogólnie to nie są w jakiejś strasznej kondycji, ale za to niezmiernie się puszą i po godzinie są już oklapnięte. I to jest głównie mój problem, z którym walczę. Muszę jeszcze dodać że bardzo szybko pojawiłu się u mnie pojedyncze siwe włosy - jak miałam ok 15 lat. Na początku były to tylko pojedyncze sztuki. Teraz, w wieku 24 lat nie wyobrażam sobie nie fsarbowania włosów. Moja czupryna nie jest cała biała. Nie mam również srebrnych odrostów. Ale siwaków jest już zdecydowanie więcej niż tylko w przysłowiowym zdaniu : "pierwsze siwe włosy". Głównie dlatego farbuje swoje włosy co dwa tygodnie :)



Ze stałej pielęgnacji włosów - już od ok 5 lat stosuje farbę koloryzacyjną z henną. Mimo tego co piszą na opakowaniach - zawsze trzymam ją na głowie minimium 2 godziny. Na moje włosy zużywam 1,5 opakowania. Różne chodzą opinie dotyczące dodawania soku z cytryny do tego typu henny - nigdy nie próbowałam, więc zupełnie nie mam pojęcia co taka kombinacja daje. Do pierwszego umycia włosów po farbowaniu odczekuje maksymalną ilość dni. A potem myję już włosy normalnie.


Z racji dostępności w miejscowych drogeriach stosowałam przez większość tego okresu Henna Color Vanity kolor 'czarna czekolada'. Przy regularnym stosowaniu (czyli co 2 tygodnie) było wszystko ok. Gorzej gdy włosów nie pofarbowałam po tym czasie, albo jak za dużo razy umyłam włosy - kolor robił się fioletowy! Poza kolorem to włosy były bardzo ładne - zrobiło się ich więcej, końcówki się przestały rozdwajać, były miękkie w dotyku. Jest jeszcze jeden minus tej farby - mianowicie bardzo słabo pokrywa pierwsze siwe włosy. Właściwe to po drugim umyciu henna zmywała się z nich całkowicie.


Zmieniłam więc firmę i zostałam bardzo mile zaskoczona. Przede wszystkim konsystencją - była badzo płynna, przez co łatwiej i szybciej się ją nakłąda na włosy. A co najważniejsze - to mimo tej płynności nie skapuje z włosów. Henna Deli pokrywa wszystkie siwe włosy jakie mam na czuprynie :) Oczywiście stosuje dalej farbowanie co dwa tygodnie. Od roku używam koloru 07 'czekoladowy brąz'. Kolor pięknie mieni się czerwienią, co zupełnie mi nie przeszkadza :)

A teraz małe podsumowanie obu farb:

Vanita:
- tubka - 75 g;
- konsystencja - bardzo gęsta;
- rękawiczki w zestawie;
- dostępna w drogeriach (np. Schleker);
- bardzo szybko się zmywa z włosów;
- kiepsko pokrywa siwe włosy;
- cena ok. 9 zł;
- fioletowa poświata włosów;

Delia:
- tubka - 50 g;
- konsystencja - bardzo rzadka;
- rękawiczki w zestawie;
- dostępna tylko przez internet;
- długo utrzymuje się na włosach;
- idealnie pokrywa siwe włosy;
- cena ok 7 zł.

Jak widać cena obu farb jest bardzo miła dla oka jak i dla portfela :) Z tej drugiej tak szybko nie zrezygnuje bo na moich włosach sprawdza się ona reweacyjnie :) 

Pozdrawiam 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz