22 października 2012

Recenzja balsamu do ust

Dobry wieczór wszystkim :) Jak się zimno dzisiaj zrobił... I ta straszna mgła - czułam się trochę dzisiaj jak w horrorze Stephena Kinga - dobrze, że żadne stwory nie wyszły z tej mgły :D Ale do rzeczy - minął tydzień od zakupu balsamu do ust Tissane i mogę już coś o nim powiedzieć. Po pierwsze - już wiem czym pachnie ! Mianowicie - wanilią :) Zapach poznałam któregoś ranka po wypiciu drożdży -  dosypuje do nich całą saszetkę cukru waniliowego. Więc od razu po nałożeniu balsamu na usta wiedziałam już co to za zapach :) Muszę przyznać, że konsystencja balsamu jest dużo bardziej gęsta niż wazeliny. Ta konsystencja sprawia że na palec bardzo mało się go nakłada, ale też muszę przyznać, że niewiele go potrzeba żeby usta chronić przed czynnikami atmosferycznymi. Usta bardzo ładnie się błyszczą. Muszę przyznać, że na początku byłam sceptycznie nastawiona do niego, ale bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Balsam bardzo długo pozostaje na ustach. Usta po nim są cudownie gładkie, miękkie i wręcz idealne do pocałunków :) Dziwnie smakuje... ale może to dlatego, że jest tłusty. Podsumowując - nie lepszy, ani nie gorszy niż wazelina. Dla kogoś kto chce mieć piękne usta przez cały rok, a nie lubi szminek czy błyszyków będzie to bardzo dobra alternatywa.

Życzę wszystkim miłego wieczoru :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz