28 stycznia 2013

Tabelka 12, słodycze, przysiady...

Dzień dobry. Uwielbiam tę chwilą w ciągu dnia gdy mogę ze spokojem usiąść przed komputerem z filiżanką kawy... A ta chwila jest dzisiaj tym bardziej cenna, że wreszcie wyszło słońce zza chmur! Szkoda tylko, że w związku z tym śnieg się topi :( Ale jakie to uczucie otworzyć okno i poczuć zbliżającą się powoli wiosnę :)
Jak to w poniedziałki - kolejna tabelka. Tym razem trochę zmieniona i krótki opis walki ze słodyczami i przysiadami. Zapraszam!


Na początek tabelka. 

Jak widzicie troszeczkę ją zmieniłam. Uważam, że tabelka jest teraz bardziej czytelna - zwłaszcza jeżeli chodzi o metody mycia włosów i używane do tego produkty.
Jestem bardzo zadowolona, że chociaż raz użyłam oleju na włosy. Mimo, że przez to ominęłam mnie wycieczka na łyżwy...:/ Tak jak wam już wcześniej pisałam tutaj, mikstura nr 2 okazała się rewelacyjna! Aloes cudownie włosy nawilżył. A loki po nim prezentowały się fantastycznie. Po kolejnym użyciu tejże mikstury postaram się wrzucić zdjęcie moich loków.
Szampon Babydream jak na razie spisuję się świetnie - jest bardzo wydajny i bardzo ładnie zmywa oleje. 

A jak wasze nie jedzenie słodyczy? Muszę przyznać, że po zeszło tygodniowym upadku podniosłam się! I jak na razie świetnie mi idzie i nic słodkiego jak do tej pory nie tknęłam. Jestem z siebie bardzo dumna :) Tym bardziej, że kolega z pracy chyba podkrada cukierki z choinki, bo często przynosi czekoladki ze sznureczkiem :) Ale ja jestem twarda i cukierki cały czas leżą na biurku nie ruszone :)

Kolejny punkt programu to przysiady. Wymiękam już przy takiej ilości. Tym bardziej, że nawet jeżeli nie mogę któregoś dnia ćwiczyć to nie omijam kolejki. Jak na przykład wczoraj (ach ta uczelnia...) - nie zrobiłam kolejnych 130 przysiadów, więc zrobię je dzisiaj. I tak oto wyzwanie na styczeń trochę się przesunie na luty :D Ale muszę wam przyznać, że robienie kolejnych workoutów z Jillian przeplatanymi przysiadami (co chwilę stopuje Jillian i robię trochę przysiadów - przy tej ilości nie zrobiłabym wszystkich na raz) to już idzie się zmachać. Po sobotnim Cardio 2 mam takie zakwasy na łydkach, że maskara. No niby ćwiczę od prawie 3 miesięcy, ale widać zakwasy nawet po takim czasie można dostać... Ale się nie załamuje! Powoli widać po moim ciele, że obietnice Jillian z początków ćwiczeń mogą się ziścić. Mam figurę klepsydry - biodra i biust zawsze (nie zależnie od wagi) miały prawie takie same wymiary (w najgorszym czasie biodra w obwodzie miały 10 cm więcej niż biust), ale przez jesień w talii mi przybyło kilka centymetrów. A talia to zawsze był mój atut - jeżeli w biodra i w biuście miałam 100 cm to w tali 70 cm. Co prawda trudno znaleźć spódnicę na takie wymiary, ale za to jak sukienki leżą! Więc dążę do ciała z przeszłości - powoli, bo powoli, ale systematycznie. I myślę, że z Jillian mi się to uda. Przy okazji poprawi mi się kondycja i dawno niewidziane mięśnie wreszcie się pojawią :) Walczę więc dalej. Może kiedyś się odważę wrzucić na blog moje zdjęcia... Trzymajcie za mnie kciuki - proszę. Ja czytając o waszych walkach także was wspieram i kibicuję z całych sił!


2 komentarze:

  1. Ja również nie długo wkońcu bd mogła usiąśc przed komputerem i mieć chwilę dla siebie.Jak zawsze chętnie tutaj powracam :)
    Zapraszam na mojego bloga, mam nadzieje że będziesz wspierać mnie w mojej diecie , blog nie tylko o odchudzaniu :) http://perfektbin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki!! Ja od początku roku nie tknęłam słodkiego i jestem z siebie dumna! Powodzenia w realizacji celu :)

    OdpowiedzUsuń