16 września 2013

Jak to jest z tymi 5 posiłkami dziennie...?

Wszyscy Ci którzy zaczęli dbać o sylwetkę poprzez zdrowe żywienie i regularne ćwiczenia fizyczne doskonale zdają sobie sprawę jak ważne są regularne, zbilansowane posiłki. O tym, że powinniśmy jeść częściej, ale za to mniejsze porcje wie prawie każdy. Ale też bardzo trudno zacząć się zdrowo odżywiać. Wiem to z własnego doświadczenia. Nie będę Wam tutaj tłukła do głowy jakiś danych statystycznych, tabelek kalorii oraz piramid zdrowego żywienia - to możecie znaleźć na blogach u osób które są fachowcami w tych materiach. Dzisiaj chciałabym tylko przedstawić na moim przykładzie co mogą zdziałać regularne posiłki w ciągu dnia. 



Post będzie krótki - nie chce nikogo zanudzać - więc możecie śmiało zacząć czytać :) Kilka lat temu, w czasie studiów miałam kilkumiesięczne praktyki w innym mieście. Z tej racji dostałam od firmy pokoik w wynajmowanym domku, gdzie oprócz mnie spała także cała kadra kierownicza. Do domu wracałam tylko na weekendy. Z racji takiego, a nie innego charakteru pracy większość dnia siedziałam na dworze. Może 'siedzenie' źle opisuje to co robiłam, ale chodziło  doglądanie prac, zawożenie dokumentów do miasta, utrzymywania biura polowego w czystości itp. Nasza praca trwała 12 godzin (tzw. ruskie 8 godzin czyli od 7.00 do 19.00). Po czymś takim nikomu by się nie chiało jeszcze lecieć na areobik :D

Z racji braku "profesjonalnego" ruchu uznałam, ze chociaż godzin posiłków będe pilnować. I tak zaczynałam od 6.30 trzema kromkami suchego chlebka (takiego zwykłego do kupienia w każdym markecie) z serem i pomidorem - to samo jadłam po powrocie czyli ok 19.30. Z racji, że praca w delegacji firma wykupiła catering. Śniadanie w postaci pszennej bułki z dodatkiem pojawiało się o godzinie 9.00, a obiad o 14.00. Pomijam tutaj kwestie tego czy te przywożone obiady i śniadania były mniej lub bardziej zdrowe. W między czasie zawsze kupowałam sobie jakiś owoc.


Dzisiaj w życiu bym tyle nie zjadła co na tamtych praktykach! Owszem - praca wymagała ciągłego ruchu. Ale i tak koledzy z praktyk śmiali się, że bardzo dużo jem. Oni natomiast jedli jak sobie o tym przypomnieli. I każdy posiłek kończył się kubkiem kawy. I to kawy takiej, że łyżeczka sama stała w tym kubku - wiem, bo to ja im robiłam kawę (jako jedyna dziewczyna w biurze). A już regułą u nich była KOLACJA po powrocie do kwatery. Zreguły było to kilka browarków i kilogramy mięsa. Ja wiem, że mężczyźni potrzebują więcej kalorii, ale te kalorie też muszą być dostarczane regularnie przez cały dzień, a nie o 20.00.

I dochodzimy do końca mojej historii - wszyscy mieliśmy taką samą dawkę ruchu w pracy. Ja nie przytyłam ani kilograma, a chłopkom urosły brzuchy, zaokrągliły się buzie i ciężko wyrobione w siłowni mięśnie poznikały pod warstwą tłuszczyku. Morał z tego jeden - nawet bez siłowni i areobiku, ale z regularnymi posiłkami można dobrze wyglądać.


17 komentarzy:

  1. Tak jest! ;D Co prawda u mnie są 3 posiłki dziennie , a nie pięć, ale trzymam się zasad ;) tzn. rano lekko, max. 2h po przebudzeniu i kolacja nie później niż 19. unikam smażenia, soli i cukru ;) i trzymam stałą wagę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja to Ciebie podziwiam :) masz tyle samozaparcia w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z jedzeniem, ale mója aktywność fizyczna ostatnio zmalała do zera, więc nie ma za co podziwiać...

      Usuń
  3. to prawda, trzeba tylko pilnować, aby posiłki były małe, zdrowe i nie powtarzały się:) monotonia na talerzu jest straszna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokłądnie tak - jeżweli będziemy ciągle jeść to samo to w końcu nie wytrzymamy w rzucimy się na stos kebabów. A przy racjonalnym żywieniu, jeden kebab w miesiącu nie zrobi nam krzywdy - dlatego też czasami (ale rzadko, a nie co drugi dzień!) warto zaszaleć :)

      Usuń
  4. Co z tego że rzadko jedli, jak wpierniczali potem na kolację tyle co ty przez cały dzień. I nie bez powodu brzuszki rosły, po pierwsze bardzo kalorycznie i to na noc, a po drugie organizm głodując się pół dnia jak dostał jedzenie to gromadził zapasy.
    To, że należy jeść często ma bardzo duże znaczenie. Mi też zawsze się wydaje że jem więcej niż inni, tylko że ja nie mam nadwagi..jak niektórzy, nawet drugą skrajność bo dolny przedział idealnej wagi wg BMI. No i ważę tyle samo co ponad 6 lat temu.. :))
    No a inna sprawa to taka, że trzeba też mieć na uwadze żeby jeść mniej i często i dobrej jakości produkty (nie fast foody i słodycze itp.).
    Niektórzy jedzą co 3-4 godziny a i tak nie są zadowoleni z wyglądu, bo zjeść 100g bułki a 100g czekolady to na prawdę jest różnica.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni nic złego nie widzieli w tym że na kolacje każdy zjadał 1,5 kg karkówki. Oni byli święcie przekonani, że tak jest dobrze, bo cały dzień nie jedli. Ale większość fa etów których znam tak właśnie podchodzi do sprawy - cały dzień o wodzie, a później kolacja wielkości słonia :D Kobiety to jednak mają w genetyce odchudzanie :)

      Usuń
    2. ee.. nie sądzę, że kobiety pod tym względem są lepsze hehe.. jak ktoś się prawidłowym odżywianiem nie interesuje to raczej wszystko mu jedno ile i kiedy zje, bz względu na płeć ;)

      Usuń
  5. Ja od ok. miesiąca staram się jeść 5 posiłków, niestety z regularnością u mnie dosć ciężko, zwłaszcza że a to wyjazd, a to coś trzeba załatwić, a to przeprowadzka... Ale i tak staram się wcinać ryby, warzywa i owoce, całe szczęście nie pijam ani kawy, ani niczego gazowanego, ani też słodyczy nie jem a i z tyciem nigdy nie miałam problemów. Wręcz przeciwnie, jak zaczęłam się tak odżywiać i ćwiczyć, to kości mi zaczęły wystawać ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci... - mi samo zdrowe jedzenia nic nie da jeżeli ćwiczyć nie będę...

      Usuń
  6. Sama od grubo ponad roku spisuję wszystko co zjem, staram się trzymać regularnych godzin jeżeli chodzi o posiłki, a jeżeli wiem, że akurat w tym czasie będę poza domem kupuję sobie owoc albo orzechy. Jednak bardzo ważną kwestią w zdrowym odżywianiu jest niepopijanie posiłków. Picie do posiłku jest już tradycją na całym chyba świecie, a niestety strasznie wpływa na trawienie.. Warto odczekać minimum 30 minut po posiłku ;)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie wiedziałam mnic o tym piciu... Sama nigdy nie piję do posiłków, a nawet nie wiedziałam, że dobrze robię :D

      Usuń
    2. picie godzinę/pół przed wypełnia żołądek i mniej zjemy np. na obiad, no i po posiłku trzeba odczekać te 30 min., jedzenie lepiej się trawi gdy się nie popija bo kwasy w żołądku się nie rozrzedzają :))

      Usuń
  7. Ja rzadko jem regularne posiłki, ale chyba mnie właśnie przekonałaś do zmiany tego. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Utrzymywanie 5 posiłków dziennie, to przynajmniej dla mnie, coś strasznie ciężkiego. Gdy się pracuje i dochodzą inne obowiązki, to się robi po prostu niemożliwe. Wiem, że można również brać posiłki ze sobą i w ogóle, ale szczerze mówiąc to już człowiek traci ochotę na to wszystko. Co nie znaczy, że ja tego nie wykonuję, staram się jak mogę odżywiać odpowiednio każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odważę się w końcu skomentować nie wiem dlaczego mam taką blokadę gdy czytam blogi o zdrowym trybie życia itp. jest to trochę dla mnie dziwne..
    Ale zanim odwołam się do tematu posta to muszę powiedzieć, że prowadzi Pani ten blog perfekcyjnie z wielką przyjemnościom od jakiegoś czasu zaczytuje się w Pani posty przez co wpajam wiele ciekawych i przydatnych informacji.
    Co do posta ja od jakiegoś czasu bazuje na 5 posiłkach jest to bardzo zdrowe ale dla mnie trochę uciążliwe gdyż koliduje mi to strasznie ze szkołą aczkolwiek nie mam zamiaru tego przerywać bo wiem co do może zdziałać ;)
    Serdecznie pozdrawiam! Mankilou.
    [zmiana-siebie.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń