9 września 2014

Wizyta u fryzjera

Wraz z urodzeniem się Zuzanny uznałam, że czas na zmianę fryzury. Od dwóch lat podcinałam włosy na prosto. Co prawda warkocze pięknie wyglądały, ale rozpuszczone włosy już się tak ładnie nie prezentowały - nie były ani proste, ani kręcone. Dzięki świadomej pielęgnacji włosów przez ostatnie dwa lata stały się one moją dumą - stały się grube i mocne, końcówki się nie rozdwajają, pięknie się błyszczą i niewiele wypadają. A co najważniejsze - wreszcie mogę powiedzieć, że są naprawdę długie. Na początku września postanowiłam więc odwiedzić fryzjera i je wycieniować odrobinę z nadzieją, że loki powrócą.


Jak słyszałam odgłos nożyczek u fryzjera to bałam się, że za dużo mi zetnie włosów. Na szczęście w dalszym ciągu są one długie :) Na zdjęciu są po umyciu, wysuszeniu i nałożeniu odrobiny odżywki b/s. Skręt jest taki sobie, ale to skutek braku żelu. Po prostu zapominam zrobić sobie żel lniany! A jak jestem na zakupach to z kolei zapominam o jego kupnie... Ale w tym tygodniu na pewno jakiś sobie już załatwię :) Oczywiście włosy dalej zapuszczam. Pozdrawiam serdecznie :)


6 września 2014

Podsumowanie pierwszego miesiąca ćwiczeń

Dzień dobry :) Dzisiaj mija miesiąc odkąd wróciłam do ćwiczeń po porodzie. Nie jestem zadowolona jeżeli chodzi o moją regularność - niestety na fitness mam czas tylko z samego rana około 6.00 jak Zuzia śpi. Chciałabym bardzo ćwiczyć w ciągu dnia jak kiedyś, ale nigdy nie wiem czy i ile moja córeczka będzie spała. Wieczory odpadają zupełnie - nie mam już wtedy na nic siły. Pozostaje więc tylko zwlec się z łózka z samego rana. I tutaj robi się problem - rano ciężko wstać. Poniżej tabelka, w której rozpisywałam treningi (jeżeli chcecie korzystać z takiej samej zapraszam do jej pobrania na stronie Fitness Mamy):


Jak widać najbardziej regularne były spacery z Zuzanną - codziennie obowiązkowy był jeden, a zdarzały się nawet dwa dziennie. Jesień się zbliża wielkimi krokami dlatego chcę wykorzystać piękną pogodę :) Któregoś dnia obliczyłam, że kółko dookoła parku (czyli 1,5 km) robię w 30 minut (tempo wolno-spacerowe). Po podliczeniu godzin (mam nadzieję, że dobrze je policzyłam) wyszło, że przez miesiąc spacerowałam około 60 godzin czyli zrobiłam z wózkiem ok. 180 km !

Jaki widać z regularnymi ćwiczeniami był problem - z całego miesiąca wyćwiczyłam tylko 17 dni. Niby to więcej niż połowa, ale i tak zdecydowanie za mało. Liczę na to, że się ogarnę i ta liczba wzrośnie.

Cieszą mnie natomiast ubytki w centymetrach. Zdaję sobie sprawę, że to cały czas uciekają centymetry ciążowe, a karmienie piersią jeszcze potęguje efekt. W każdym razie w tym miesiącu łączna liczba to: -13cm w obwodach. Najbardziej cieszą oczywiście wyraźne spadki w brzuchu, biodrach i udach. Na talię chyba będę musiała zacząć robić słynne ćwiczenia z Tiffany, bo mi w niej przybyło 2,5 cm.

Plany na wrzesień? FitMama ułożyła program treningowy na ten miesiąc (więcej info na facebooku: KLIK) i mam nadzieję, że uda mi się go zrobić bez żadnych poślizgów. Chciałabym też zacząć BBL, ale nie wiem czy znajdę czas. Pozdrawiam serdecznie :)




P.S. Zapraszam na bloga mojej siostrzyczki: recenzje romansów historycznych.

4 września 2014

Brazil Butt Lift czyli modelujemy pupę!

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić niesamowity program brazylijskiego trenera Leandro Carvalho - Brazil Butt Lift. Jak sama nazwa mówi program ten skupia się głównie na wymodelowaniu pośladków.

26 sierpnia 2014

21 sierpnia 2014

Warkocz holenderski

Wreszcie udało się się zapleść warkocz holenderski! Robiłam podchody do niego już kilka razy, ale strasznie plątały mi się palce :D Ale wreszcie naszedł ten długo wyczekiwany dzień :) Warkocz na pewno nie jest idealny, ale bądź co bądź, to dopiero pierwszy raz :) na pewno będę teraz trenować jego zaplatanie przez kilka tygodni :D

  

Marzy mi się taki długi i gruby warkocz - ale nie wiem czy to jest chociaż trochę realne...


Pozdrawiam :)



15 sierpnia 2014

7 sierpnia 2014

Udało mi się!

Wczoraj zdałam sobie sprawę jak bardzo jeszcze się nie przyzwyczaiłam do posiadania bobasa... Rano nie dałam rady wstać na planowany trening, ale uznałam że w trakcie dziennego spania córci poćwiczę. A tu jak na złość Zuzia uznała że nie będzie spać cały dzień, a wieczorem jeszcze troszkę popłacze. Tak więc trening poranny okazał się treningiem wieczornym. Już teraz wiem, że musi mi przyświecać zasada: "co tylko możesz zrób teraz, bo później na pewno nie będziesz miała na to czasu" :D

Ale za to dzisiaj udało się! Zaraz po karmieniu o 5.30 wstałam i zrobiłam cardio z programu Brazil But Lift Leandro Carvalho (ten program już cały zrobiłam przed ciążą, więc postaram się niedługo coś więcej o nim napisać). Nawet nie wiecie jaka jestem z siebie dumna... :) Dodatkowo pobrałam sobie motywator od dziewczyn z bloga FitnessMamy wracają do Formy i teraz mam super dzienniczek treningów do wypełniania. Polecam wszystkim tego bloga, bo można tam znaleźć dużo fajnych informacji dotyczących diety i ćwiczeń. A ponadto Asia tworzy niesamowite grafiki do pobrania - np. tabela poniżej. Jak widzicie ja już swoją zaczęłam wypełniać - stawianie krzyżyków daje ogromną radochę po wykonanym treningu :D 

Na zielono zaznaczam treningi poranne - jestem ciekawa czy uda mi się wstać chociaż 3 razy w tygodniu. Na niebiesko treningi robione w ciągu dnia i wieczorem. Jak widzicie zaznaczyłam też spacery z Zuzią. Mój wózek waży 15 kg, dziecko 5 kg a park mam na górce, więc jak najwięcej staram się pchać wózek pod górę - zawsze to jakieś wzmocnienie nóg i pośladków :)




5 sierpnia 2014

Zaczynamy !

Moja córcia skończyła już pierwszy miesiąc - nadszedł więc czas na wizytę kontrolną u ginekologa. I bardzo mnie ucieszyła wiadomość, że... mogę już wrócić do ćwiczeń!!! Sądziłam, że będę musiała jeszcze poczekać, a tutaj taka niespodzianka :) Tak więc od jutra zaczynam - uznałam, że nie ma sensu czekać do poniedziałku, bo i po co. Plan jest taki - na początek skromnie - rano, na czczo pół godziny zumby lub jakiegoś innego cardio. A jak Zuzia wieczorem szybko zaśnie to kolejny trening zumbowy - tym razem z hantlami. Tak więc jutro pierwsze po-ciążowe mierzenia i do dzieła! Trzymajcie za mnie kciuki :)





24 lipca 2014

Włosy w czerwcu

Ciąża to magiczny czas dla włosów - przynajmniej moich. Zrobiły się niesamowicie grube i gęste, przestały wypadać. Ale od razu zaznaczam, że przez cały ten okres 9 miesięcy dbałam o nie w dalszym ciągu bardzo starannie. 

Olejowałam włosy obowiązkowo raz w tygodniu. Najczęściej był to olej lniany. Często też dodawałam do niego sok z cytryny i żółtka. W dalszym ciągu nie pozwalałam sobie na życie suszarki i prostownicy częściej niż raz w miesiącu. Sądzę też, że do rewelacyjnej kondycji włosów duży wpływ miała moja dieta ciężarnej. Jak wiadomo kobiety w tym okresie muszą uważać na spożywane produkty. Chyba nigdy nie jadłam tyle warzyw i owoców co przez ciąże :) Zaczęłam również patrzeć na składy produktów eliminując te które miały najwięcej 'chemii'. 



 Włosy już praktycznie mi się nie kręcą ...:/ Ale za to mogę zaplatać sobie piękne warkocze, które w upały sprawdzają się idealnie :) Pozdrawiam :)



8 lipca 2014

Już po wszystkim :)

Wróciłam ! Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Chciałam się Wam pochwalić, że przeżyłam - ciąże i poród! Jestem taka szczęśliwa, że już jestem z córeczką w domu... :)

Od razu chcę zaznaczyć, że tematyka bloga zostaje niezmieniona - czyli będzie o tym: jak się mają włosy po ciąży oraz o zrzuceniu ciążowych kilogramów :) Siłą rzeczy o ćwiczeniach zacznę pisać po okresie połogu, ale mam nadzieję że do tego czasu pojawi się kilka włosowych postów (naiwnie liczę na to, że jednak włosy nie będą  mi wychodzić garściami...).

Moja Zuzia urodziła się 2 lipca o 22.52 i okazało się, że z obiecany 3400 g ma jednak... 3860 g! Oczywiście przy takiej wadze i wzrost ma słuszny czyli 60 cm. Od razu musiałam opróżnić szufladę z prawie połowy ubranek, bo okazały się za małe. Poród trwał 11 godzin od pierwszych skurczy. I tutaj informacja dla wszystkich dziewczyn, które panicznie boją się rodzić siłami naturami - nie jest tak źle. Wiem, że w necie jest pełno mrożących krew w żyłach opowieści o porodach, ale wierzcie mi - nie wszystkie porody tak strasznie wyglądają. Ponadto u mnie podstawą okazał się cudowna położna, która mówiła mi i mojemu mężowi co mamy robić, żeby mniej mnie bolało. Hitem oczywiście okazało się stanie pod prysznicem. Ponadto mi również bardzo pomogło robienie pełnych przysiadów przy drabinkach w czasie skurczy. I na koniec zdjęcie naszego maleńkiego cudu - na żywo wygląda tysiąc razy piękniej :) Pozdrawiam :)






1 marca 2014

Pielęgnacja włosów w lutym

Dobry wieczór :) Dzisiaj kilka słów o mojej pielęgnacji włosów w lutym. Jak na razie ciąża sprawia, że moje włosy są wręcz niesamowite. Przede wszystkim przestały wypadać! I to jest najważniejsze :) Natomiast w dalszym ciągu bardzo szybko się przetłuszczają przez co musiałam zrezygnować z delikatnych szamponów. W dalszym ciągu stosuję szampon lniany z Farmony który spisuje się świetnie. Tak dobrze, że już kupiłam wersję z pokrzywą. Ponadto luty upłynął mi pod znakiem domowej maski. Dostałam od mamy jakiś czas temu dwie butelki oleju lnianego. Mieszam więc go z innymi składnikami które mam w kuchni i mam gotową maskę do włosów - o szczegółach w następnym poście :) A teraz dzisiejsze zdjęcie włosów.


Postanowiłam też pokazać Wam się nieco szerzej - to już 24 tydzień ciąży, a ja zaczęłam bardzo szybko rosnąć. Córeczka rośnie jak na drożdżach więc się cieszę :) Gorzej, że jak ja śpię to ona się budzi - wierzcie mi, że jak wierci mi się 0,5 kg maleństwa w brzuchu to nie da się spać :) Oczywiście się niezmiernie cieszę, że Zuzia jest tak aktywna - podobno jak dziecko jest ruchliwe w brzuchu to po urodzeniu jest bardzo grzeczne :D 
 


13 lutego 2014

Domowy peeling z cukru trzcinowego

Dzień dobry! Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje arcydzieło :) Nie sądziłam że domowej roboty peeling może być taki skuteczny, wydajny... i ten zapach miodu... :) Robię go co dwa/trzy dni i akurat tyle, że starcza mi on na wyszorowanie całego ciała. Do zrobienia tego peelingu potrzebuję: cukru trzcinowego, miodu i oliwy z oliwek.


Cukier trzcinowy oraz oliwa z oliwek nabyte w Biedronce. Miód tylko i wyłącznie polski (o dziwo dwa razy tańszy niż te zlewane w innych krajach UE).

Na moje 1,80 m wzrostu i ciąże potrzebuję dwóch płaskich łyżek cukru, jedną płaską łyżkę oliwy oraz dwóch łyżek miodu. Wszystko razem mieszamy i powstaje nam coś takiego:


Produkt ten cudownie oczyszcza całe ciałom,a przy tym pozostawia skórę pachnącą, odżywioną i natłuszczoną. Jako, że i tak raz dziennie używam oliwki dla dzieci dlatego też peeling ten używam już po umyciu się żelem pod prysznic. A po szorowaniu nakładam jeszcze oliwkę na ciało. Po takim zabiegu skóra jest gładziutka i lekko tłusta, co akurat mi - ciężarnej - odpowiada. No i liczę że mój brzusio p przyjęciu takich cudnych składników oprze się powstawaniu rozstępów w późniejszym czasie :)

A czy Wy macie jakieś dobre przepisy na tego typu kosmetyki domowej roboty? Pozdrawiam :)



11 lutego 2014

Powiedzmy NIE rozstępom w ciąży!

Rozstępy są chyba drugą zmorą kobiet zaraz po cellulicie. Jednakże o ile z pomarańczową skórką możemy skutecznie walczyć o tyle rozstępy możemy tylko rozjaśnić. Podczas ciąży ryzyko powstania rozstępów rośnie jeszcze bardziej z tego powodu, że przez rosnącego maluszka nasze ciało bardzo się powiększa. Dlatego, jeżeli chcemy uniknąć tej wątpliwej pamiątki na naszym ciele powinnyśmy szczególnie o siebie dbać.

źródło  

9 lutego 2014

Włosy w styczniu

Witajcie! Uwielbiam takie niedziele - spanie do późna, pyszna jajecznica zrobiona przez męża, w tle olimpiada zimowa i oczywiście spacerek po deptaku... :) No ale przyszedł czas na pokazanie Wam zdjęć moich włosów. Muszę powiedzieć, że ciąża bardzo im służy. Co prawda nie rosną szybciej, ale są grube i bardzo się błyszczą. Robią są coraz dłuższe i nie wiem zupełnie jak mam się czesać. Póki co to na co dzień zaplatam warkocz - najwygodniej i przede wszystkim włosy się nie plączą. Jak już gdzieś wychodzę do ludzi to warkocz najczęściej zostaje, aczkolwiek zdarza mi się je wyprostować raz w miesiącu - zazwyczaj jak  jedziemy do lekarza. Zresztą przy aktualnej długości włosów i cięciu kręcą się coraz mniej, więc jak je wysuszę suszarką to wyglądają jak po prostownicy. 

W tym miesiącu używałam szamponu Alterry, odżywki Nivea Long Repair, szamponu Lnianego od Farmony oraz domowej maski do włosów (o której będzie w następnym poście). Ponadto tydzień temu nałożyłam na nie farbę z serii Joanna Naturia Color nr 242 Palona Kawa.




3 lutego 2014

II trymestr czyli powrót sił

Witajcie Kochane ! Dzisiaj napiszę Wam o ćwiczeniach które wykonuje w ciąży. Od razu chcę zaznaczyć, że mój lekarz zalecił ćwiczenia ponieważ moja ciąża przebiega prawidłowo i nie było żadnych przeciwwskazań.

Po próbach ćwiczeń na początku ciąży poddałam się. Ale od około 17 tygodnia zaczęłam się czuć rewelacyjnie i poczułam się jak bym mogła góry przenosić - sprzątnęłam więc we wszystkich szafach :) Już się wręcz nie mogę doczekać kiedy przyjedzie moja siostra i umyjemy okna :D Dom sprzątam co drugi dzień - wcześniej musiałam się zmuszać żeby sprzątnąć raz na dwa tygodnie... Z racji wspaniałego samopoczucia postanowiłam spróbować znowu z ćwiczeniami dla ciężarnych.

źródło

9 stycznia 2014

Walka pierwsza - WÓZEK cz.I

Przepraszam, że Was zasypuje postami ciążowymi, ale w wielu kwestiach liczę na Wasze opinie i pomoc. Wybór wózka to istna maskara! Myślałam, że wybiorę taki, który będzie mi się podobał i tyle. O jakże się myliłam!
źródło

8 stycznia 2014

Grudniowe włosy ciążowe

Zastanawiałam się czy jest w ogóle sens wrzucać zdjęcia moich włosów - skoro jak wiadomo w ciąży one potrafią zachowywać się zupełnie inaczej. Ale jednak Wam je pokażę.


Na tym zdjęciu się jeszcze lekko wilgotne, ale i tak widać bardzo dobrze, że przestają mi się one kręcić. Są lekkie fale, ale nic poza tym. Na pewno jest to wina ich długości, ale i cięcia. Póki co nie mam zamiaru ciąć ich jakoś inaczej - tak jest mi bardzo wygodnie, gdyż zaplatam warkocz i mam spokój na cały dzień. W poprzednim poście już pisałam, że od kąd jestem w ciąży dużo szybciej włosy mi się przetłuszczają. Nie zauważyłam niestety żeby mniej ich wypadało, ale mimo to w dalszym ciągu są lśniące i grube.

Jeżeli chodzi o ich pielęgnację to właściwie zmieniło się tylko jedno - z racji przetłuszczania się zrezygnowałam chwilow z OMO. W dalszym ciągu używam delikatnych szamponów, obowiązkowo odżywka po każdym myciu, a raz w tygodniu maska i olej. Na razie przestałam pić skrzypopokrzywę - ale w przyszłym tygodniu mam wizytę u lekarza i mam zamiar się zapytać czy mogę wrócić do picia mojej herbatki oraz siemia lnianego.

Ostatnio skończył mi się olejek Sesa, o którym pisałam tutaj. Pokochały go moje włosy, ale no cóż - przyszedł czas na wypróbowanie nowego oleju. Tym razem wreszcie kupiłam olej lniany. Użyłam go dopiero raz, więc recenzja pojawi się za kilka tygodni. Mam nadzieję, że utrzyma moje włosy w tak dobrej kondycji, albo chociaż ich nie zniszczy :)


Pozdrawiam serdecznie :)


2 stycznia 2014

Jak to jest z tymi objawami ciążowymi?

To chyba temat rzeka :) Jak tylko się dowiedziałam że jestem przy nadziei to otworzyłam laptopa i zaczęłam czytać: na jakie objawy mam liczyć, co mogę jeść, a czego nie mogę, czy mogę ćwiczyć i farbować włosy... I to był chyba mój największy błąd... Już teraz wiem, że objawy ciążowe to są chyba dziedziczne.

źrodło
Moja mama urodziła szóstkę dzieci - przy żadnej ciąży nie miała mdłości i ani razu naturalnie wody jej nie odeszły. I tak - mdłości mnie ominęły! Przez pierwsze trzy miesiące bolały mnie strasznie piersi i podbrzusze. Myślałam, że mi biust wybuchnie! Coś strasznego... Te pierwsze trzy miesiące w gruncie rzeczy nie były takie fajne. Organizm zwariował zupełnie:
- Mam straszne uderzenia gorąca.
- Cera z mieszanej zrobiła mi się z dnia na dzień sucha. 
- Próbowałam ćwiczyć, ale przy najłatwiejszych ćwiczeniach serce łomotało mi w piersi i kręciło mi się w głowie. Resztę dnia miałam wyjęte z życia tak się słabo czułam.
- Zmęczona w sumie jestem cały czas i potrafię przespać 12 godzin. 
- Mój mąż śmiał się, że głodna to jestem w systemie zero-jedynkowym. 0 - jestem najedzona, a na 1 - głodna tak jak bym nie jadła 2 dni :D Już się nauczyłam jak mam jeść - nie mogę dopuścić do tego żebym była bardzo głodna. Nie najadam się bo niezależnie od tego ile zjem to po dwóch godzinach jestem głodna. Ale na szczęście odeszła mi ochota na słodycze. Za to mogę zjeść od razu całą torebkę ogórków kiszonych, albo dwie całe cytryny :D 
- Niestety nie zauważyłam zeby mi włosy szybciej rosły...:/ Za to na pewno szybciej się przetłuszczają... 
- Paznokcie wcale nie są grubsze i szybciej nie rosną - wręcz przeciwnie - dawno już mi się tak nie rozdwajały... :(
- Szanowny Małżonek mówi że mam 'humory' - ja tam nie zauważyłam :D

Co do czytania różnych informacji na temat ciąży w internecie. Mój lekarz jest bardzo fajny - tak zawsze wszystko szczegółowo opowiada, że właściwie z mężem nie mamy pytań. Ale na ostatniej wizycie mówi do mnie: - Pani nie ma żadnych pytań! Zazwyczaj przyszłe mamy przeczytają głupoty w internecie i zadają mi mnóstwo pytań. I niech pytają, bo w internecie każdy może napisać swoją opinię i biedne panie nie wiedzą co jest prawdą. Ja mu na to, że nie mam pytań mimo wszystko, ale na następną wizytę coś wymyślę :) A mi doktor na to: - Nie chce się Pani mnie nawet zapytać czy może Pani pofarbować włosy?! Zaczęłam się śmiać, bo już zdążyłam włosy pofarbować dwa razy od kąd wiem o dzidziusiu :) Tak więc przestałam czytać fora mamusiowe i robię listę pytań do lekarza na następną wizytę :)

A Wy jakie miałyście/ macie objawy ciążowe? Pozdrawiam Was serdecznie :)